Nie wiem jak ro się stało, ale wczoraj zapomniałem o wpisie. Szwankuje moja systematyczność, na której najbardziej mi tutaj zależało. Był wolny dzień i jakoś pogalopowałem na koniku frywolności.
Trafiają do mnie strzępki świata, tak zwanego rozrywkowego, gdzie zazwyczaj jakaś dokładnie wybrana gruba młodych ludzi przebywa za sobą jakiś czas, a widzowie sobie to oglądają, dopingują, komentują, itd. Taki BigBorther XXI wieku, tylko tutaj są sami młodzi, piękni, wysportowani, sexowni. W BigBrotherze pamiętam strażaka w średnim wielu i ludzi grubo po wieku „młodzieńczym”. Oczywiście a czasów kiedy to do mnie jeszcze docierało, czyli ponad 20 lat temu. W tej chwili mamy same piękności i przystojności. Niestety cały ten lukier okraszony jest przepotężną dawką idiotyzmu, prostactwa i ogólnie nazwaną głupotą. Ludzie, którzy wierzą w płaską ziemię, nie wiedzą czy Afryka to państwo czy kontynent i których wiedza ogranicza się do siłowni, koloru paznokci i pudru na gębę. I nie było by może w tym nic dziwnego, bo fajnie jest w sumie patrzeć na idiotów jak się smyrają po pośladkach wzrokiem i kłócą o to kto z kim będzie się w nocy obmacywał – stąd celowa strategia umieszczania tam takich właśnie ludzi (na których bądź co bądź miło popatrzeć, ale nie ich słuchać) to przeraża mnie publika, która bardzo żywo uczestniczy w tych pseudo poważnych rozgrywkach międzyludzkich, i która przezywa każdy wybór, który na antenie TV jest dokonywany. Czy ludzie nie mają własnego życia? Czy życie innych jest ciekawsze od własnego? Czy chęć podglądania innych jest u innych jest aż tak silna? Zastanawia mnie to, bo patrzę na to i jest mi to wszystko tak obojętne, że tzreba by mi słono zapłacić, żebym się zmusił do oglądania tegoż.