Wczoraj skończył się pewien etap, a dzisiaj zaczyna koejny. Stąd pewnie ten blog, chociaż Seth Goldin powiedział, że każdy powinien mieć blog, chociażby po to, żeby ćwiczyć systematyczność. Wchodzę w to.
Siedzę w hotelu Gawra sam, a powinienem być tu z kimś. No, ale los tak chciał i oto jestem. Oczywiście jelita od razu dały mi do wiwatu, no ale to tylko kwestia czasu aż wszystko wróci do normy. Tym bardziej, że Carnivore zaczyna na prawdę fajnie działać.
Wczoraj na koncercie, na którym grałem znajoma powiedziała, że przyciągam ludzi. Miała na myśli oczywiście mój set, światła, wizualizacje itd., ale mimo wszystko miło było to usłyszeć. Chociaż jedna pozytywna opinia w tym tygodniu.
Zastanawia mnie ten obiekt, który leci w kierunku Ziemi. 3I/ATLAS. Zwykły kometa, czy może statek obcych? Pewnie się nie dowiemy, bo gdy będzie na tyle blisko, żeby to zaobserwować, to akurat skryje się za tarczą słońca. I tylko go zobaczymy.
Plany? Rozwijać sample do Soundboxa (zapytam Manusa jeszcze czy to ma sens), projekt DarkFusionNow (więcej o tym kiedy indziej) no i skończyć trzeci album YCK. Jest Prawdopodobnie będę musiał znaleźć kogoś, kto mi jeszcze raz zaspiewa Beneath th Sun, bo przecież nie zostawię wokalu M. Chyba po prostu nie chcę. Jest jeszcze temat IdeaGeneratora Max For Life do Abletona. Jeżeli uda się go stworzyc to fajnie by mi to otworzyło drzwi do środowiska pasjonatów Abletona. Trzymam sam za siebie kciuki.